RSS
 

Mały-Wielki Ja

31 gru

Pamiętam jak byliśmy mali.
Byliśmy tymi najmniejszymi walczącymi o skrawek uznania.
Potem staliśmy się wielcy.
Tak wielcy, że nie zwracaliśmy uwagi jak mały jest nasz świat.

A  potem nasz świat urósł monstrualnie a my …
My znów staliśmy się malutcy.
Znów jesteśmy tymi najmniejszymi z najmniejszych. walczącymi o każdy nawet najmniejszy kawałek czegokolwiek.

I tak pędząc w pogoni za byciem wielkim spojrzałem w górę, przyjrzałem się nocnemu niebu i …
Zdałem sobie sprawę z jednej poważnej rzeczy.
Ja nie chce być wielki, ja chcę być szczęśliwy a to o wiele trudniejsze niż bycie wielkim.

Tak, dziś zdałem sobie sprawę z wielu rzeczy.
Jak na przykład to, że ja wcale nie chce się zmieniać.
Moje życie, może nie jest najciekawsze ani najszczęśliwsze.
Mam problemy ale każdy je ma. Ja jednak brnę do przodu bo mogę, bo to jedyne co potrafię.
Zatracony lekko w tym co było, śmiało patrząc w nieistniejącą przyszłość, zawieszony w czasie i przestrzeni. Bez planów, bez czegoś do czego mogę wrócić.
Jestem i brnę ku największej z przygód jeszcze tak nieznanej i nierealnie odległej.
Nie zdaję sobie sprawy z tego jaka ona będzie, nie mam władzy nad tym kiedy nadejdzie, trochę się jej boję.
Jednak po drodze spotka mnie jeszcze wiele innych, równie nieznanych i nieplanowanych.
Nie poddam się tak szybko.

Spojrzałem w lustro i nie jestem pewien czy widziałem siebie.
Te same oczy i nos, może trochę bardziej zmęczona twarz, lekko zmyty uśmiech, może trochę ironiczny po tym jak bardzo pękło mi serce. Ale jednak gdzieś tam widziałem, tego malutkiego mnie i tego wielkiego mnie w zgodzie ze sobą.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Filozoficzne

 

06 lis

Już bardzo dawno temu ,obiecałem sobie, że nigdy nie będę tęsknił.
Nie udało się.

W tą najbliższą zimę, wyobrażam sobie nas.
Znów ze splecionymi dłońmi, na spacerze w mroźny wieczór.
I żeby naszym jedynym zmartwieniem był wybór między malinową a cytrynową herbatą po powrocie do domu.

Ale to odległa wizja, nadzieja błąkająca się tam gdzieś z tyłu mojej głowy…

Bo zmartwień mamy więcej i nie potrafimy nawet wyjść na ten spacer już od tak dawna.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Koszmar

02 paź

Szedłem dzisiaj drogą swojego koszmaru.
Dosłownie, droga która nawiedza mnie w najgorszych snach.
Wiesz, wyobraziłem sobie że trzymałem Cie wtedy za rękę, tak jak wtedy gdy tą samą drogę pokonywaliśmy w dzień.
Gdy nie bałem się, że jutro to wszytko zniknie jak sen i będzie tylko wspomnieniem dawnego snu.

Ale to wszytko już minęło, jak ten sen i jak ten koszmar.
Rozmyły się w ciemności Twoje bursztynowe oczy i różane usta…
Znów wrócił ten sam koszmar, martwego ciała w kupce z wapnem.
Jednak tym razem było gorzej, to było twoje ciało i mój krzyk przeszywający bezlitosny mrok.
Powoli upadam …

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

PiMPZB

10 wrz

Zaczynam pisać post, jest 3:35.
W zasadzie nie wiem o czym chcę napisać.
Czuję się …
Pusty, tak to jest odpowiednie słowo.

Czekam. No tak czekam, pytanie brzmi „Na co czekasz Lupusie?”
-Ech, nie wiem, nie mam pojęcia. Czekam na…
Rewolucje, tak to kolejne odpowiednie słowo adekwatne do mojego aktualnego położenia w tym miejscu na linii życia gdzie ciężko jest mnie zaskoczyć.
Rewolucje, która zmieni cokolwiek, jakiś mały szczegół na początek.
Tymczasem siedzę.
Siedzę i nie myślę bo jestem pusty w środku i nie mam o czym myśleć.
Albo inaczej…
Od kilku dni, mam coś w głowie, coś co każe mi uciec.
To coś nie jest jednoznacznie określone, nie ma jakiegokolwiek kształtu, nie jest słowem ani sytuacją ani nawet jakimkolwiek impulsem.
Możliwe, że czekam.
Czekam na to słowo, które wypowie ktoś za mnie. Słowo czy zdarzenie mające wykreować moją najbliższą przyszłość.
Możliwe że tą dalszą również.
Krok, jeden krok. W którą stronę?

Nie wiem.

Nie mam zielonego pojęcia co na tym etapie powinienem osiągnąć. Siedzę w klatce bez konkretnego celu.
Nie lubię nie mieć celu, do niczego nie czekać.
Największy problem leży w tym, że klatka jest otwarta, co więcej można powiedzieć, że ta klatka nie istnieje.
To tylko pajęczyny nad głową tak łatwe do zerwania.

A gdyby tak…

Do przeszłości nie wrócę bo tam mnie nic nie czeka a przyszłość nie zapowiada się jakkolwiek konkretnie.
Jestem zawieszony w czasie i przestrzeni.

Niespójne strzępy myśli wylewane na klawiaturę.

Czasem przez głowę przewinie mi się słowo Phobia, tylko dlatego, że zrozumiałaby o co mi chodzi jeśli ja tego nie rozumiem.
Jeśli przyjdzie mi jakaś konkretniejsza myśl, przepiszę ją i wyślę Młodszemu Panu Z Brodą, Tylko po to żeby ją zweryfikował i …

I nie wiem co, tak po prostu lubię znać jego punkt widzenia.

Potrzebuję jakiegoś problemu.
Zdecydowanie konkretny problem rozmyłby ten mój aktualny problem tak nieopisany i niekonkretny jak cały tekst powyżej i poniżej.

Rusz z miejsca Lupus.
Wykorzystaj ten czas zanim on wykorzysta Ciebie.

Dobra sentencja na ten dzień .

- Lupus?
-Tak?
-Nie masz pojęcia co robisz?
-To prawda.
-Ale wiesz co powinieneś zrobić?
-Dla czyjego dobra?
-…

Dla swojego ty pierdolony debilu.
Wiesz co powinieneś zrobić ale brak ci jaj żeby postawić pierwszy krok.
Krok w stronę swojego dobra, nie ich, swojego i tylko swojego.
Ty jebany altruisto. Zacznij kochać też siebie i swoje życie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nie potrafię.

 

 

 

 

 

 

 

 

4:02 Koniec.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

54.161285, 15.404370

06 mar

Jakoś tak mniej więcej tu, można mnie spotkać lipcowymi i sierpniowymi wieczorami.
Gdy patrzę jak kolejne fale zmywają piasek z plaży.
A gdy późno w nocy na plaży nie ma już nikogo, jestem tylko ja nasłuchujący szumu morza, jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Wtedy właśnie mam urlop od życia.
Gdy za pierwszym razem stanąłem na tych schodach,  moje nastawienie do tego miejsca było dosyć sceptyczne. Wtedy jeszcze nie wiedziałem że to miejsce jest dla mnie najwspanialsze na Ziemi i do niego będę tęsknił żyjąc na południu Polski.
Miejsce na  mapie gdzie umiejscowiłem kawałek swojego serca i zawsze już tam pozostanie.
Gdy odchodziłem stamtąd ostatnim razem,  już tęskniłem. Jednak świadomość że w pierwszą sobotę lipca znów będę mógł ujrzeć ukochany Bałtyk napawa mnie nadzieją na lepsze jutro.
Poczuć wiatr wiejący od północy, napełnić się magiczną energią pozwalającą mi przeżyć resztę roku i nadzieją że będzie dobry.
To moje magiczne i bezpieczne miejsce gdzie nic złego nie może mnie spotkać.
Za to może przyjść do mnie przyjaciel, usiąść  obok i pomilczeć ze mną bo tego właśnie potrzebuję.

Często w nocy, gdy śpię już głęboko, śnię o tej plaży, o wieczornym wietrze i słonym posmaku na ustach.
Czasem tęsknota za tymi miejscem objawia się w najmniej spodziewanych okolicznościach.
Na przykład, gdy ostatnio usypiałem na wykładzie, zamiast obrazu z projektora widziałem piasek, wodę, słyszałem krzyczące mewy. Odpływałem w swój świat do którego trafię za ok. 119 dni.

Wrócę tam, a tam nie ma problemów, tam można po prostu normalnie żyć.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zołza, czyli pierwsza i ostatnia osoba o jaką się martwię.

23 sty

Jakieś 4 miesiące temu do licznego grona moich przyjaciół dołączyła, tak słodko określona Zołza.
Pierwsze co można o niej napisać to to, że jest tak samo niezrównoważona jak ja.

Poznaliśmy się … ekemmm
W zasadzie to pamiętam, że zapytałem czy w tym barze zawsze taki tłum,
potem że jakiś najebany Ukrainiec porównał mnie do Freuda
a na koniec byliśmy zaręczeni. (z Zołzą nie z Ukraincem)

Tak to mniej więcej wyglądało.
Na drugi dzień, moja narzeczona kupiła mój numer telefonu od mojego przyjaciela za szklankę whisky. (Tanio mnie wycenił) Potem zaczęły się długie rozmowy, przez jakiś czas udawaliśmy parę przed jej znajomymi. (długie i nudne histerie)  I teraz mam wspaniałą przyjaciółkę, przez którą tracę zdrowie i nerwy ale nie byłbym sobie w stanie pozwolić jej stracić bo teraz straciłbym też część swojego życia.
Taka pokrętna logika wyjaśniona prostszymi słowami, kocham ją. Tak jak całą resztę tego Tałatajstwa mojego.

Spędzam z Tą moją Zołzą tyle czasu co z Pawłem, z którym studiuję,  siedzimy obok siebie na zajęciach, razem imprezujemy, generalnie spędzam z człowiekiem większość życia ostatnio, tak więc można stwierdzić. że to całkiem sporo.

 

Obiecałem sobie że napisze o morzu wreszcie, zrobię to w następnym wpisie.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ona

23 sty

Jest tylko wspomnieniem pustki, tak naprawdę żyję dalej całkiem normalnie już od dawna prawie roku.
Po prostu w gorsze dni gdy przygniata mnie wszystko, piszę o niej nie dlatego że tęsknię za nią tylko dlatego że tęsknię za czymś co mogłoby mnie wesprzeć.
Tyle w temacie egoistycznego tchórzem  jakim jestem.

Ale liczy się pozytyw. :D

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Boli

11 sty

Mam ochotę płakać, tak nagle.
Wyć w niebo.
Nie myślałem w zasadzie o niczym, po prosu siedziałem i nale ciężar ostatnich dni, tygodni  mnie dopadł.
Łzy po popłynęły mi po policzku. Tylko kilka ich wypłynęło zanim je zauważyłem.
Powstrzymałem się, przecież jestem facetem, silny powinienem być.
Dla wszystkich którzy pokładają we mnie nadzieję, będę silny.
Pomimo całego bólu.

Wszytko ma swoje priorytety, są rzeczy ważne i ważniejsze.
A dziś już wiem co tak naprawdę jest dla mnie ważne.
Szkoda tylko że najniższy priorytet mam ja sam.

Jestem nieudacznikiem.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Myślałem

02 sty

Myślałem…
Raczej miałem nadzieję…
Że się zakochałem,  kobieta z mych snów.
Nie, to tylko ona w innym wymiarze, po tylu latach.
„kocham Cie”, tak , ja też Cie kocham, nawet nie wiesz jak bardzo.
A dziś wiem, że nie jesteś szczęśliwa, kocham Cię,  co z tego, że zawsze było tak samo , kocham Cię.
To tylko chwilowe.
Myślałem że będzie tak jak zawsze, a jednak zmiana. Po pięciu latach?
Nie to, to jednak to samo ? Nie wiem.
Znów jestem Jej aniołem. Dlaczego?
A w tym roku mówiłem, nie będę dla nikogo.
Tylko mówiłem, poza tobą…
Znów beznadziejnie zakochany …
Nie, to nie jest prawdziwe, taką mam nadzieję.
Kocham Ją? W jaki sposób?
W jaki sposób?
Siostra?
Nie…
Tak jak mężczyzna winien kochać kobietę?
Tez nie.
Po prostu, KOCHAM.
Zmieni się to, jak zwykle.
Mówiłem, nie zakocham się, nie poznam nikogo …
Z pierwszym za późno? A może jednak nie…

Tak szczerze, to nie wiem co się ze mną dzieje.
Nie chcę wiedzieć.
Mówiłem, że nie chcę poznawać nikogo w tym roku…
Nie wyszło, mam koleją owieczkę, znam ją chwilę, ale już jest moją owieczką.
Nie powinienem, wiem ale nic z tym nie zrobię.
Jestem Ich aniołem, Wnukiem Gabriela.
Nie  powinienem?
Nie, nie powinienem.
Tak.

Nie znam kolejnej swojej owieczki?
Znam.
Powinienem ją kochać
A kocham ją
Od dziś jest pod moimi skrzydłami.

Nie mam już skrzydeł.
Oddałem je tej wyżej.
to tylko na trochę
Mam nadzieję
Nie chcę
Ona też nie chce…
Mam nadzieję.

Nie będę kolejny raz leczył serca…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

A nie mówiłem wcale tego (12 marca 2014 )

25 gru

A pamiętasz jak mówiłem że Cie kocham ?
Oczywiście, że nie bo nigdy tego nie powiedziałem. To nie było tak oczywiste jak mogło by być, bo to był taki rodzaj miłości o której nie mówi się głośno ani nawet nie szepce a co dopiero żeby się nią chwalić. Ja po prostu Cie kochałem.
Ale nie jestem pewien czy ta miłość nie była urojona i to że zawsze byłem przy tobie też mogło być urojone.
Bo teraz nawet nie pamiętam kiedy pozbyłem się jakichkolwiek złudzeń co do prawdziwości stwierdzenia iż kochałaś mnie tak jak ja nigdy nie kochałem Ciebie i czy kiedykolwiek żywiłaś do mnie jakieś gorące uczucie prócz nienawiści za to że odeszłaś.

A pamiętasz jak mówiłem, że zawsze będę przy Tobie ?
Oczywiście, że nie pamiętasz ja po prostu zawsze byłem przy tobie.
O ile zawsze można zdefiniować czasem do którego istniała nasza znajomość. Można by stwierdzić że moje zawsze trwało całe moje życie przy czym był to jeden dzień podzielony na kilka mniejszych części.
Moje zawsze z tobą było twoją chwilką co można przekładać na sens istnienia jakiejkolwiek znajomości kogokolwiek z tobą.

Więc nasuwają się pytania czy byłaś kiedyś ze mną szczęśliwa i czy jeszcze mnie pamiętasz ?
Gdzie w to drugie wątpię tak samo jak w istnienie przyjaźni między nami zapisanej jako najmniej normalnej, krótkiej jak i najbardziej intensywnej bo poznaliśmy się rano a na zawsze pożegnaliśmy się wieczorem.

 

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS